BIP
Wersja kontrastowa serwisu

Wyszukiwarka

Jesteś tutaj:

Aktualności w oświacie

Drukuj Powiększ tekst Zmniejsz tekst powrót
Powiększ zdjęcie: Wieści z dohio, zdjęcie nr 1

Wieści z dohio

Dodano: 30 wrzesień 2019
W miniony weekend w węgierskim Szigetszentmiklos zostały rozegrane Mistrzostwa Europy Młodzików, Kadetów i Juniorów w Sumo. W najmłodszej grupie wiekowej, w kategorii wagowej do 60 kg mieliśmy reprezentanta z naszego regionu, zawodnika Uczniowskiego Klubu Sportowego „Siódemka” ze Strzelec Opolskich – Igora Misterowicza.
Igor w pierwszej walce spotkał się z reprezentantem gospodarzy Zetenym Gangl. Obawialiśmy się trochę tej walki, gdyż mieliśmy świadomość, iż gospodarze przed mistrzostwami spędzili 2 tygodnie na specjalnym obozie przygotowawczym. Jednakże zimna głowa i realizacja założeń taktycznych pozwoliły tę walkę wygrać. Z układu drabinki startowej wynikało, że następną walką będzie walka półfinałowa, w której przeciwnikiem Igora będzie reprezentant Estonii Hans-Johanne Kalli. Zawodnicy estońscy zawsze są dużą niewiadomą, wystarczy wspomnieć, iż w ich procesie treningowym aktywnie uczestniczy niegdysiejszy zawodnik sumo zawodowego, mieszkający i startujący przez kilka lat w Japonii Baruto. Po raz kolejny spokój i opanowanie okazały się właściwą recepta na wygranie walki.

W drugiej połówce drabinki startowej równie dobrze radził sobie drugi z Polaków, reprezentant podlaskiego Klubu Judo Zielińscy – Polech Patryk i to z nim nasz reprezentant spotkał się w walce finałowej. Dotychczasowy bilans walk pomiędzy Igorem a Patrykiem był 3:0 dla Igora i to on był faworytem tego finału. Tym razem jednak los uśmiechnął się do przeciwnika, wystarczył ułamek sekundy, chwilowa dekoncentracja, niewielki błąd i... Sumo to sport, w którym pierwszy błąd można naprawić, ale dopiero na następnych zawodach.

Ostatecznie wróciliśmy do domu ze srebrnym medalem Mistrzostw Europy. Jak zawsze w takich momentach pozostaje pewien niedosyt, ale wywalczenie przez Igora Misterowicza srebrnego medalu jest niewątpliwie wielki sukcesem, który z pewnością zmotywuje go do dalszej pracy i, jak sadzę, jeszcze nie raz o nim usłyszymy.

Waldemar Sobczyk